KUP UKOCHANEJ TAKIE ŻELAZKO! PHILIPS PERFECTCARE ELITE PLUS

KUP UKOCHANEJ TAKIE ŻELAZKO! PHILIPS PERFECTCARE ELITE PLUS

Od czasu do czau biorę udział w projektach z platformy trnd.
Udało mi się przetestować żelazko marki Philips, co prawda tylko przez określoną ilość dni ale uwierzcie mi jak nienawidziłam prasować, tak teraz to nawet toleruje :)



Cała maszyneria jest dość spora i ciężka, dobrze aby miała swoje miejsce, bo noszenie w to i z powrotem byłoby dość uciążliwe. Sama stopa prasująca już jest w miarę ok. Jest zdecydowanie cieńsza, niż standardowe żelazka.
Nie ma pokrętła... dlatego, że w tym żelazku nic nie musimy ustawiać. Żelazko prasuje na parę. To nawet bardziej taki steamer.
Ale ogromną zaletą tego żelazka jest to, że rzeczywiście brak ustawienia temperatury ma sens, ponieważ prasujemy len, jeans, jedwab czy też materiały sztuczne jak wiskoza, poliamid w jednej temperaturze. To za sprawą pary nie musimy już się obawiać, że coś przypalimy.
Żelazko nie wyświeca ubrań, garnituru nie musimy już prasować przez chusteczkę. Nasze ekstra sukienki możemy prasować w pionie!



Najcudowniejszym odkryciem było prasowanie męskich koszul, po prostu prasowałam je na wieszaku parując rękawy i przód, a para pod ciśnieniem przechodząc przez tkaninę, wszystko fajnie wygładza. Prasowanie 5 koszul zajęło mi 10 minut! To niesamowite ale prawdziwe!

Cóż żeby nie było kolorowo to pierwszym czynnikiem który odrzuca jest cena - ok 2000 zł to lekkie przegięcie, ja rozumiem desing, marka, reklama - ale bez przesady!

Minus numer dwa, to że cholernie łatwo można się poparzyć. Gdy prasujemy na desce i para buchająca spod stopy prasującej wyjdzie bokiem, a mamy tam palce, to katastrofa gotowa. Ja sparzyłam sobie mocno kciuka i nie należy to do przyjemnych doznań. Zaczerwienienie zeszło ale skóra w poparzonym miejscu jak u staruszki.

Czy polecam?

Dobre pytanie... tak, jeśli nas stać to rzeczywiście dobra opcja, szczególnie jeśli rodzina jest liczniejsza.. opcją jest też zakup na raty. 

Prasowanie jest dużo dużo szybsze, zagniecenia po prostu momentalnie się rozprostowują i jak to zwykle pod koniec tygodnia jest wielkie pranie, tak potem jest wielkie prasowanie. Tyle, że nie jest ono tak upierdliwe jak kiedyś, bo nawet sterta prania szybko znika. Zawsze możemy sobie umilić czas pyszną kawką, lub co tam kto lubi. Sobota to dzień mopa ale można odnaleźć przyjemność przy szklaneczce czegoś dobrego... i sunięciu po materiale. Taka rozgrzewka do ciekawszych czynności haha :)


A tym czasem... namawiajcie swoich mężów, niemężów, narzeczonych, chłopaków - że jak chcą mieć uprasowane koszule niech wyskakują z takim sprzętem co podoła i nie marudzą... mogą się obyć bez nowej PS czy radia ;)


A Wy moje drogie chciałybyście takie cudo?



KUBECZEK MENSTRUACYJNY - WRAŻENIA PO KILKU MIESIĄCACH

KUBECZEK MENSTRUACYJNY - WRAŻENIA PO KILKU MIESIĄCACH

Witajcie!
Od razu zaznaczę, że jeśli płeć męska poddczytuje, to niech sobie daruje dzisiejszy wpis.
Będzie o sprawach kobiecych - chyba, że jesteście cudownymi i wyrozumiałymi mężczyznami i chcecie bardziej zrozumieć kobiety ich naturę to zapraszam :)

Dziś będzie mowa o kubeczku menstruacyjnym.

Do niedawna kubeczek menstruacyjny był niezłym dziwactwem i wynalazkiem. Pierwsze informacje o nim znalazłam przeszło rok temu, czytając blog dziewczyny o diecie paleo. Miała też wpisy o podpaskach wielorazowych, które wtedy wydawały mi się obrzydliwe i właśnie o kubeczku. Była to wtedy dla mnie totalna nowość i trochę nie mieściło mi się w głowie, że przepraszam jak to? Coś się tam wkłada, jakiś zbiorniczek?



KUBECZEK MENSTRUACYJNY LUNETTE


Dzięki uprzejmości drogerii ekologicznej mogłam powyższy kubeczek przetestować.
Podając wszelkie istotne informacje aby dobrać kubeczek, zaproponowano mi model 2 od Lunette.
Kubeczek produkują w Finlandii. Posiada wszelkie certyfikaty bezpieczeństwa aby nam nie szkodził.

Ale do rzeczy jak to jest z tym kubeczkiem?

Ten ma akurat wymiary:
średnica - 41mm
długość kubeczka - 52mm
długość łodyżki - 20mm
pojemność - 30ml

Dostałam go w pudełku, w którym znajdował się także woreczek, pasujący kolorem do kubeczka. Dostałam żółty, cóż trochę się zawiodłam, nie cierpię żółtego w przedmiotach i jakichkolwiek dodatkach. Musiałam przymknąć oko, w końcu po założeniu nie będzie go widać.

Po wyjęciu z opakowania wydawał się jakiś taki wielki. Lekko się przeraziłam. No ale jak testy to testy. Jedziemy z koksem :)

Do testów podchodziłam z wielką obawą. Stres był w tym wypadku ogromny i naprawdę ogromnie się bałam. Może to irracjonalne ale tak właśnie było.

Podczas pierwszego cyklu miałam ogromne problemy z założeniem tego ustrojstwa, ciągle coś było nie tak. Tylko w pozycji leżącej było ok. A z tego co już wiedziałam, nie powinno się czuć go w ogóle!

Obcięłam tą łodyżkę, potem jeszcze i jeszcze aż zlikwidowałam ją całkowicie. Było lepiej, ale to nie to.

I tak przez ok 4 cykle testy kubeczka trwały, raz go nakładałam, potem używałam innych metod. Nie potrafiłam używać tylko kubeczka i być w pełni zadowolona.

W nocy sprawdzał się naprawdę rewelacyjnie, nic nie przeciekało, super czysto. Ale jak się dowiedziałam, podczas spania i ogólnie pozycji leżącej szyjka się układa tak, że kubeczek nie powodował u mnie żadnego dyskomfortu.

W czym tkwił problem, że ciągle go jednak nadal wyczuwałam? Po dość obszernej korespondencji z drogerią ekologiczną, okazało się, że moja budowa jest taka a nie inna i akurat ten model niestety jest za długi i będę go ciągle wyczuwać. Po prostu moja szyjka jest bardzo nisko i powoduje to dyskomfort. Bo wszystko inne było naprawdę w porządku.

Nauczyłam się go poprawnie zakładać, nic nie przeciekało a on nadal trochę był wyczuwalny i zsuwał się w dół. Wkurzało mnie to strasznie ale pozostało się przyzwyczaić albo zmienić model.

Na chwilę obecną gdy się nagimnastykuję aby go podsunąć wyżej i ułoży się w miarę poprawnie, jest dobrze. Jednak przy zmianie pozycji, czasami przy siadaniu potrafię go wyczuć i nie jest to fajne uczucie. Dlatego mam zamiar nabyć inny model, który mam nadzieję, że będzie dużo dużo lepszy, a przede wszystkich bardziej mi odpowiadający.

Gdyby nie to, że mam taką a nie inną budowę i gdybym go nie czuła kompletnie to moje drogie, kubeczek to świetna sprawa, nie ma czego się bać. Trzeba go tylko bardzo dokładnie dopasować pod względem twardości oraz obfitości krwawienia i naprawdę porządnie zmierzyć na jakiej wysokości znajduje się nasza szyjka.Są to bardzo ważne informacje, które pozwolą dobrać pracownikom drogerii idealny dla nas kubeczek. Może się zdarzyć tak, że nie zawsze trafimy na swój ideał za pierwszym razem, ale uwierzcie jak dla mnie kubeczek to tyle plusów, że będę testować aż znajdę ten jedyny :)



PLUSY STOSOWANIA KUBECZKA MENSTRUACYJNEGO


- wygoda (jak się już nauczymy go "obsługiwać")
- nie wytwarzamy śmieci
- dbamy o siebie naturalnie (podpaski i tampony te nie ekologiczne są bielone chlorem i bardzo szkodliwe dla nas, o czym producenci nie informują - czy widziałaś kiedyś na opakowaniu podpasek skład? No ja też nie!)
- można go założyć przed terminem miesiączki, bez przykrych niespodzianek
- widzimy ile tak naprawdę ml tracimy co miesiąc, często pomocne na wizycie u ginekologa.
- łatwy w czyszczeniu
- nie podrażnia, nie wysusza
- można w nim uprawiać każdy sport bez obaw (drogie kobiety, pamiętajmy, że miesiączka to nie jest czas na wielki wysiłek i naprawdę przez te kilka dni można odpuścić intensywne treningi i zadbać o spokój)
- zmniejsza bolesne miesiączki

Cena dość wysoka, 129,99zł 


Używacie kubeczka czy dopiero przymierzacie się do testów?
Co myślicie o kubeczku?
Gdyby były jakieś pytania chętnie odpowiem z własnego doświadczenia.


JESIENNY MANICURE Z EFEKTEM PŁYNNEGO METALU

JESIENNY MANICURE Z EFEKTEM PŁYNNEGO METALU

Cześć!

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam pić jesienią kakao zamiast kawy. Jest pyszne, zawiera dużo magnezu i zdecydowanie poprawia nastrój w szare dni.

Dzisiaj chciałam Wam pokazać jesienny manicure w kolorze kakao! Jest to odcień Maja Sablewska #LoVe 7. Jest może nieco liliowy, ale mi przypomina kakao, takie bardzo jasne.

Żeby nie było zbyt nudno, dodałam płatki Alu Flakes, dzięki czemu manicure nabiera efektowności.




Na początku miałam problem z nałożeniem płatków Alu Flakes - wyglądem przypominające płynny metal po utwardzeniu. Jednak się udało :) zalałam sobie skórki topem, po czym musiałam piłować i doszło do zranienia. No cóż nie zawsze wszystko się udaje idealnie.

Raz wychodzi lepiej a raz gorzej. Widocznie to nie był "mój" dzień na nakładanie hybrydy.

Jak Wam się podoba taki delikatny manicure na jesień?
Znacie kolekcję LOVE Mai Sableskiej? 


NAKLEJKI TERMICZNE NA PAZNOKCIE - NOWY TREND MANICURE

NAKLEJKI TERMICZNE NA PAZNOKCIE - NOWY TREND MANICURE

Cześć!
Dzisiaj opowiem Wam o nowości, która nie tak dawno pojawiła się polskim rynku i nowym trendzie manicure.

Naklejki termiczne Manirouge, bo o nich mowa, to jest coś, na co czekały takie osoby jak ja - które pragną ograniczyć "chemię" w kosmetykach.

Jeśli jeszcze nie wiesz o czym mowa, to zapraszam do lektury :)


manicure

MANIROUGE - OZDOBY TERMICZNE NA PAZNOKCIE


Manirouge to marka, która wychodzi na przeciw takim kobietom jak ja :) piękne paznokcie bez nakładania niepotrzebnej "chemii". Ograniczam znacznie kosmetyki ze składem, który budzi moje wątpliwości, to dlaczego nie miałabym tej zasady wprowadzić jeśli chodzi o moje paznokcie.

Jak dotąd nie miałam na to żadnej alternatywy. Albo hybryda która utrzymuje się u mnie 2,5 tygodnia albo lakier który odpryskuje po jednym dniu, ewentualnie paznokcie bez niczego. Trochę słabo prawda?

Manicure który proponuje Manirouge to:

MANIROUGE to sztuka zdobienia paznokci ozdobami termicznymi.
Dzięki unikalnej technologii i użyciu specjalnie przygotowanych do tego celu produktów manicure Manirouge pięknie wygląda na paznokciach do 14 dni.
Dlaczego Manirouge?
Ponad 200 wzorów | Trwałość do 14 dni | Dostawa 0 zł | Alternatywa dla hybrydy | Szybka aplikacja | Bezpieczne dla płytki paznokcia | Rabaty i promocje 

Brzmi świetnie prawda? A jak w praktyce? 

Zestaw Manirouge, który dostałam do przetestowania to największy zestaw, zawierający wszystko co trzeba, dokładnie TEN.  Zestaw kosztuje 169,90zł ale jest w nim naprawdę wszystko i można wybrać spokojnie aż 6 zestawów naklejek. A uwierzcie, jest naprawdę z czego wybierać.

Wszystkie produkty dostajemy w białym boxie, tak jak u mnie:

zestaw maxi manirouge
 

 W pudełku znajdziemy oczywiście 6 wybranych opakowań naklejek, ja wybrałam takie:


 Dodatkowo wszystkie niezbędne akcesoria do aplikacji:

Mini Heater Manirouge, dzięki któremu podgrzewamy sobie wygodnie naklejkę, aby nabrała elastyczności.

mini heater manirouge

Dalej znajdziemy odtłuszczacz i oliwkę:


oraz metalowe nożyczki, pilnik 180/240, polerka 1200/4000, metalowe radełko i gumowe kopytko.



APLIKACJA NAKLEJEK TERMICZNYCH MANIROUGE


Na całe szczęście w zestawie, także znajdziemy naklejki testowe. Pierwsza aplikacja była całkowicie niezdarna. Naklejki przykleiłam krzywo, po bokach mi się marszczyły, przy wolnym brzegu także.

Jak każda metoda z pewnością jest do opanowania, także i ta. O ile pierwsza aplikacja poszła całkowicie niezdarnie, to z kolejną było już troszkę lepiej.

Gdzie nie gdzie zdarzyły się jeszcze marszczenia, ale starałam się je wygładzić nagrzanym metalowym radełkiem.

JAK ZROBIĆ MANIROUGE?





1. Przygotuj wszystkie potrzebne akcesoria, aby mieć je pod ręką.

2. Przed aplikacją naklejki Manirouge, bardzo dokładnie odtłuść płytkę paznokcia, używając wacika oraz płynu odtłuszczającego Manirouge.

3. Dopasuj rozmiar naklejki do paznokcia. Przy nakładaniu naklejki, pamiętaj aby nie dotykała skórek paznokcia - ZAWSZE wybieraj mniejszą naklejkę od paznokcia.

4. Przetnij wybraną naklejkę na pół i odklej od podkładu.

5. Używając Manirouge mini heater przez 5-6 sekund podgrzej naklejkę.

6. Przyłóż naklejkę zaokrągloną częścią do nasady paznokcia

7. Nożyczkami odetnij nadmiar naklejki wystającej poza płytkę paznokcia.

8. Dokładnie i delikatnie spiłuj pilnikiem nadmiar naklejki oraz wypoleruj krawędzie paznokcia.

9. Po wykonaniu wszystkich kroków, utrwal naklejkę na paznokciu, podgrzewając ją przy użyciu manirouge mini heater.


Dokładna instrukcja znajduje się TU

Nakładanie naklejek jest i łatwe i trudne. Wiem, że im więcej będę naklejać tym lepiej będzie mi wychodziło.

Jestem ciekawa ile czasu naklejki się utrzymają na moich paznokciach? Mam miękką płytkę podatną na uszkodzenia.

Widziałyście już nowość Manirouge? Macie ochotę wypróbować?
Jak Wam się podoba taki manicure? 


 
TRAWIASTE - NATURALNE KOSMETYKI Z ŻYWYMI CZĄSTECZKAMI ROŚLIN

TRAWIASTE - NATURALNE KOSMETYKI Z ŻYWYMI CZĄSTECZKAMI ROŚLIN

Cześć!
Sobotni wieczór, więc mogę spokojnie sobie porozprawiać o fajnych kosmetykach, które ostatnio testowałam dzięki uprzejmości marki Trawiaste
Jak się ostatnio okazało, zaglądają do mnie też panowie :) cześć i Wam :)

Markę Trawiaste jak zwykle gdzieś wypatrzyłam w internetach. Ostatnio zdecydowanie ważna jest dla mnie naturalna pielęgnacja, więc nie mogło obyć się bez testów. Jak na to wszystko moja skóra?

Trawiaste urzeka mnie prostotą i pięknymi opakowaniami. Składy są bardzo naturalne i przyjazne skórze.
Taką markę może tworzyć ktoś kto kocha naturę, to widać ile serca jest wkładane w produkcję tych kosmetyków.

Kto wie, może kiedyś kiedy poszerzę wiedzę i sama będę produkować takie naturalne kosmetyki. Póki co robię sama domowe peelingi, maseczki i masła. Myślę, że całkiem nieźle jak na początek dla laika w tym temacie.

Dodaj napis

TRAWIASTE - BO PIĘKNO POCHODZI Z NATURY

 

Krem z jarzębiny i rokitnika

Odbudowuje komórki. Zapobiega podrażnieniom, łojotokowi, przesuszeniu i pękaniu naczynek. Opóźnia procesy starzenia - konserwuje skórę. Pomaga wyrównać koloryt. Wpływa na wytwarzanie i zachowanie  kolagenu. Głęboko nawilża, ujędrnia. Wzmacnia jej odporność. Polecany dla skóry mieszanej.

Nakładać na mokrą skórę po umyciu.

Skład: extrakt z jarzębiny, olej rokitnikowy, olej babassu, olej konopny, owoce jarzębiny, masło karite, masło mango, kwas migdałowy, przywrotnik, wit E.

Krem testuje już dość długo aby się o nim wypowiedzieć.  Używam go na noc. Na dzień używam kremu Lavera.
Krem jak widać po składzie jest dość tłusty. Jest typowym kremem na noc. Szybko zmienia konsystencję ze stałej na płynną pod wpływem ciepła dłoni. Wsmarowuje go w twarz na noc. A że jest lekko pomarańczowy, delikatnie zmienia koloryt twarzy, ale czy na dłużej? Trudno powiedzieć, chyba nie. W każdym razie nie wiem czy brudzi poduszkę, nie zauważyłam. Trzeba odczekać chwilę aby choć trochę się wchłonął. Skóra rano jest po nim naprawdę mięciutka. Co najważniejsze nie zapycha a porządnie nawilża, a to przy cerze mieszanej jest bardzo ważne.
Czasami o nim zapominam dlatego, że stoi w lodówce i to jego jedyny minus. Chyba muszę zamontować mini lodówkę w łazience ;)
Czy polecam? Jeśli nie przeszkadza Ci tłusta konsystencja kremu to zdecydowanie. Cera mieszana naprawdę ładnie wygląda po nim.

Teraz nie widzę go na stronie, może jarzębina musi jeszcze "dojść".

Cena: 60zł



Miks pod oczy z pestek awokado, moreli i śliwki + sok z jarzębiny

Moi drodzy widzicie tą buteleczkę i zamknięcie z korka? Genialne! Wygląda to naprawdę fajnie.

Głęboko wnika w skórę i poprawia elastyczność. Nawilża. Wit E skutecznie zapobiega powstawaniu zmarszczek. Pozostawia zabezpieczającą lipidową warstwę. Wzmacnia skórę pod oczami. Mocno odżywia poprawiając gęstość i jakość naskórka. Gęsty, mazisty z woskiem migdałowym wypełniającym zagięcia i zapobiegającym odkształcaniu zmarszczek.

Skład: masło z pestek awokado, wosk migdałowy, olej z pestek moreli, olej z pestek śliwek, sok z jarzębiny, olej arganowy, gliceryna roślinna, wit. E.

Kolejny kosmetyk z bardzo dobrym składem. Oleje z pestek mają jeszcze więcej dobroczynnych substancji niż owoce.

Aby posmarować skórę muszę najpierw rozetrzeć miks/krem na dłoni aby się rozpuścił.
Miks spełnia swoje zadanie. Minusem jest ta piękna buteleczka z której bez pomocy szpatułki praktycznie nie ma możliwości wyciągnąć kosmetyku.
Smaruje skórę pod oczami tylko na noc. Jeszcze nie mam potrzeby używania kremów pod oczy na dzień. Nie cierpię na suchą skórę pod oczami.
Fajny ale zmieniłabym opakowanie na wygodny słoiczek :)

Cena: 40zł

Suchy szampon do włosów - Kwiaty we włosach



Ten suchy szampon jest zdrową alternatywą dla chemicznych suchych szamponów w sprayu.
Wcieramy włosy najlepiej nad umywalką bo się sypie :) teraz przy moich krótkich to super łatwa sprawa :) przy dłuższych chwilę trwa wyczesywanie.
Fajnie pachnie kwiatowo-ziołowo.
Cóż kupiłabym dla samej butelki, jest cudowna. Jak skończę na pewno będzie gdzieś stała na widoku.
Myślę, że taki suchy szampon będzie fajnym i niebanalnym pomysłem na prezent.

Cena: 70zł

Trawiaste to nie tylko natura, to super natura!

Polubiłam Trawiaste i myślę, że nie raz będę po nie sięgać. Wtedy czuję się naprawdę bliżej natury :)

Tu polecam jeszcze lekturę o brudnych kremach:  https://www.trawiaste.eu/brudne-kremy

Jak się Wam podobają kosmetyki? Znacie Trawiaste?



JAK POKOCHAĆ SIEBIE?

JAK POKOCHAĆ SIEBIE?

Witajcie!
Dawno nic do Was nie pisałam, ale po prostu odpoczywałam. Wracam i już nie będę Was tak zaniedbywać.
Pogoda za oknem nie rozpieszcza, do tego podczas przymusowej przerwy od jogi strasznie boli mnie kręgosłup. Jest mega deszczowo i wietrznie. Czuję jakby był co najmniej listopad.

Dzisiaj chciałam poruszyć ważny temat. Akceptacji i kochanie siebie. Czy to w ogóle możliwe? Pewnie od razu pojawi się myśl - jasne, że tak! Ale jak zaczniesz głębiej szperać to przypomną Ci się słowa wypowiadane we własnym kierunku: "jestem beznadziejna", "nie potrafię", "nie dam rady", " nie jestem wystarczająco dobra", "inni mają lepiej", "inni mają ładniejsze.." i można tak wymieniać bez końca.


PORÓWNYWANIE SIĘ DO INNYCH JEST ZŁE


Dlaczego? Bo inni nigdy nie będą Tobą a Ty nie będziesz nimi.
Żyjemy w takim świecie, że ciągle się porównujemy z innymi, czy to pod względem wyglądu, ambicji, umiejętności..ale ciągle to robimy. Trzeba naprawdę przestać to robić, bo bardzo mocno sobie szkodzimy. Jesteśmy idealnymi istotami, stworzonymi w pewien określony sposób. Skoro stworzył nas Stwórca musimy być idealni. Mamy swoją misję w tym świecie z takim właśnie wyglądem i z takim umysłem.
Kochanie siebie jest trudne, bardzo trudne... jeśli ciągle zewsząd nam wmawiano - kochaj innych! Nie można kochać innych, nie kochając siebie.
Na początku, to może wydawać się bardzo skomplikowane, ale to jest cała istota, że potrzebny jest nam proces, w którym pokochamy siebie. Zmienimy nastawienie do swojego ciała i zaczniemy myśleć bardziej otwarcie.

PO CO KOCHAĆ SIEBIE?


Kochanie siebie jest jedną z najważniejszych spraw w życiu. Bez tego zawsze będziemy porównywać się do innych, zawsze będziemy nie pewni siebie. Czy potrzeba nam tracić czas na takie głupoty, jak życie i tak jest bardzo krótkie?
Zobaczcie jak współczesny świat zakłada nam kajdany na ręce, nogi, głowę. Spacza nasze myśli, że jak kupisz ten super produkt, będziesz piękna, cudowna, najlepsza, koleżanki będą Ci zazdrościć, a mężczyźni piać z zachwytu i uganiać się za Tobą. Zobacz jakie to puste. Wiem, może nawet strzelisz focha, że ale jak to, to co mam chodzić na maxa zaniedbana, jak fleja i ostatnia łajza?

Moja droga kobieto, pokochaj swoje ciało, przestań ciągle się krytykować, przestań oglądać bzdurne kolorowe magazyny i internet w poszukiwaniu inspiracji. Co jeszcze masz dokleić, doczepić, powiększyć, bo w środku i tak będziesz czuła straszną pustkę i rozpacz.

Czy zastanawiasz się skąd tak wiele depresji w dzisiejszym świecie? Wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Pieniądze można zarobić, kupić sobie co chcesz, całą swoją zewnętrzną otoczkę możesz kupić. Fryzjer zrobi Ci wymarzona fryzurę, manicurzystka najmodniejsze paznokcie z efektem jednorożca czy płatków metalicznych. W gabinecie medycyny estetycznej nadmuchasz sobie usta. Kosmetyczka zrobi makijaż permanentny. A na siłowni uzyskasz swoje idealne fit ciało. Wypniesz tyłek i wywalisz cycki i będziesz czekała na tysiące lajków w mediach społecznościowych. Wtedy przez chwile będziesz się czuła doceniana, ważna, najlepsza.
A jak Ci jeszcze za mało i środki na koncie pozwalają, uzupełnisz braki w klatce piersiowej oraz będziesz miała idealny biały zgryz. Będziesz szczęśliwa! Tak bardzo szczęśliwa!!!

ILUZJA RZĄDZI ŚWIATEM

Świat w którym przyszło nam żyć to jedna wielka iluzja. Spotykamy na ulicy ludzi. Różnych. Pięknych, brzydkich, wysokich, niskich. Ale czy widzimy w tych ludziach światło? Takie wewnętrzne szczęście? Nie! Ze wszystkich bije rozpacz, wszystkie oczy są smutne. A uśmiech, jest raczej przejawem pokazania swojego wykreowanego ego, niż szczerym ciepłym uśmiechem prosto z serca.
Wszystko nas wkurza w innych: "ta to się ubrała", "ale ma beznadziejne rzęsy", "ale deska", "ale krzywe nogi"... itd. Tu również przykłady można mnożyć bez końca.
Czemu tak krytykujemy? Nie wiem gdzie to przeczytałam, ale w nie jednej książce i w nie jednym artykule, że to co spotykamy na zewnątrz, jest odbiciem nas samych.
Tak jak bardzo nienawidzimy innych, tak bardzo mocno nienawidzimy siebie. Oczywiście nikt się głośno do tego nie przyzna, ale taka jest prawda. Wszystko nas wkurza, a tak naprawdę to najbardziej my sami siebie wkurzamy.



JAK ZACZĄĆ PRZEMIANĘ?


Trudne i ważne pytanie. Ostatnio na fb w pewnej grupie przeczytałam wpis jednej dziewczyn, nie będę cytować dosłownie, bo nie o to chodzi, chodzi o kontekst: "chciałabym zdjąć rzęsy i przestać nosić hybrydy, ale jak, jak wszędzie na około same zadbane dupy?" Sam kontekst już wskazuje, że nie mamy szacunku do siebie. Robimy coś bo robią to inni. Patrzysz na inne i się na nich wzorujesz. Nie jesteś kompletnie sobą. Czujesz się dobrze, jak jesteś "zrobiona". To straszne prawda, że nie potrafimy czuć się dobrze bez tych wszelkich polepszaczy. Jak się czujesz kiedy jesteś sama w domu i nie masz makijażu? Jak chora co? Twarz z reguły bez makijażu ma ziemisty i szary kolor, sińce pod oczami.

Ja swoją przemianę zaczęłam dość niedawno, jest to proces, ale widzę, jak wiele mi to daje. Czuję się dużo dużo swobodnej we własnym ciele.
Ścięłam włosy, oczywiście Ciebie nie namawiam :) jeśli je lubisz, śmiało niech będą długie. Ważniejsze było dla mnie zdrowie niż długość włosów. Do tego przestałam farbować. Mam naturalny piękny kolor włosów, mimo, że farbowałam włosy od 14 roku życia - co za kretynizm! Teraz to widzę, wcześniej kompletnie nie dostrzegałam. Chciałam się podobać innym. Teraz chcę się podobać sobie. Na nic były prośby rodziców, wiedziałam lepiej.

Chyba właśnie po ścięciu nastąpiła u mnie kulminacja wszystkiego, nagle usłyszałam przykre komentarze, że jak ja teraz wyglądam i w ogóle bez sensu.
Na początku to wszystko mnie mocno przybiło ale z czasem dzięki pracy nad sobą rozjaśniło mi umysł. Nie potrzebuję już wpasowywać się w czyjeś ramy. Bo tak wypada albo nie wypada. Bo dziewczynie wypada nosić długie włosy, bo wtedy jest kobieca. Jestem kobieca bo jestem kobietą.

Poniższa grafika chyba wiele mówi...



Dlaczego tak się dzieje? Bo wtedy czujemy się nagie. Nie ma w nas akceptacji swoich ciał. Każdy jest niedoskonały. Naprawdę każdy! Po co mamy być doskonali? Jesteśmy tylko łatwym kąskiem dla przemysłu, zbijają na nas fortunę. Łazienki uginają się pod stosem kosmetyków i co czujesz się lepiej? Nie sądzę. Co by się stało gdybyś większość kosmetyków nie kupowała? Firmy zaczęły by bankrutować. Sporo kosmetyków ostatnio robię sama, czytam składy, bo moja świadomość się zwiększa, że nas trują. Pod otoczką pięknego wyglądu.. co z reguły raczej nie działa, bo to wszystko kłamstwa wymyślane przez osoby pracujące w branży reklamowej, "każą" nam nakładać jedną wielką chemię na skórę.

Tak naprawdę nikt nas do niczego nie zmusza, zmuszają nas do tego nasze kompleksy, brak akceptacji. Bo czujesz się lepiej, jak wsmarujesz to czy tamto w skórę?
A wystarczy np.zamiast balsamu mega drogiej firmy X olej sezamowy. Cudownie zmiękcza skórę i jest jadalny.

Najzdrowsze kosmetyki to te, które możesz zjeść!

Przechodząc dalej...

Małym dziewczynkom, którym dopiero zaczynają rosnąć piersi mamuśki kupują push upy i co jaki sygnał dostaje taka dorastająca dziewczynka? Muszą być duże i tak to latami kiełkuje, aż pojawia się ogromny kompleks.
Kobiety nienawidzą swoich biustów, jedne mają za małe, drugie za duże. Wszystkie są kobiece.
Codziennie nakładamy "protezy" dla swoich biustów, bo mamy tak cholerne kompleksy na tym punkcie. I wieczorem odwieszamy swoje biusty na wieszak. Szczególnie kobiety z małym biustem nie czują sie kobieco. Kobieto wyrzuć push up i miej to gdzieś, kochaj swoje małe piersi, są piękne :)

Brafitting ma się w najlepsze, czerpiąc na niewiedzy kobiet.Sama poległam kilka lat temu po porodzie tej modzie. Ale już mi przeszło. Czuję się wolna.
Sporo jest już badań dotyczących kobiecych piersi, że noszenie biustonosza niekorzystnie wpływa na jakość biustu. To jedno. Drugie, że może powodować raka. Bo co lepiej się ścisnąć, wcisnąć do miski, żeby tylko ładnie wyglądało? Dla kogo to robimy? No raczej nie dla siebie. Myślę, że jesteś jedną z wielu, która po przyjściu do domu ściąga to narzędzie tortur i czuje wielką ulgę.

A bielizna modelująca? Po co? Żeby podnieść tyłek, spłaszczyć brzuch. Szczególnie po porodzie większość kobiet jest nie zadowolona ze swoich ciał. Wstydzą się drogi jaką przeszły. Media wpajają niestety i nam i  płci przeciwnej bardzo błędny obraz kobiety. Mężczyźni oczekują pięknego wyglądu  od swoich partnerek, a kobiety naprawdę cierpią. Cierpienie jest w środku w sercu, że nie są zbyt dobrymi żonami, matkami, że nie czują się dobrze, że źle wyglądają. Kobieta boi się, że już nie będzie atrakcyjna bo brzuch jej zwisa, bo ma ciało pełne rozstępów. Te rozstępy pokazują, że to ciało dało nowe życie, że przez tyle miesięcy musiało borykać się z ciężarem. Cierpiał kręgosłup, bolała rozciągająca się skóra, bolały piersi, noce były bezsenne.. a potem latamy jak idiotki, żeby się tylko podobać facetom. Przygnębiający obraz współczesnych kobiet.
Trzeba umiłować ciało, spokojnie dać mu dojść do siebie. Jeśli je pokochasz, sama zobaczysz jakie jest piękne.

Moje drogie temat rzeka, przykłady można naprawdę mnożyć.

Miłość do siebie będzie gwarantowała miłość od innych - szczerą, nie udawaną, pozorną, tylko dla wyglądu. Kochaj siebie a będziesz kochana.
Traktuj swoje ciało jak skarb.
Bądź wyrozumiała i delikatna.



Marzy mi się taki projekt fotograficzny aby pokazać rożne kobiece ciała bez tych wszystkich ulepszeń.
Żałuję, że żyjemy w takim popapranym świecie. Nie akceptujemy nikogo i niczego. Wszystko zostało wyparte przez chemię, a może czas wrócić do natury?

Dbajmy o siebie. Malując swoją twarz popatrz jaka jest piękna, nie nakładaj maski tylko wydobywaj wewnętrzne światło.

Dbając o ciało, dbaj o nie tak aby Ci służyło przez kolejne kilkadziesiąt lat. Pomyśl jaka będziesz za 50 lat?

Jeśli malujesz paznokcie, rób to dla zabawy nie aprobaty innych. Mi kolorowe paznokcie poprawiają humor i lubię jak pasują do ubrania. Ale spokojnie mogę mieć krótkie i naturalne. Kiedy i tak i tak jest Ci dobrze nie jesteś uwięziona. Bawisz się tym, ale umiesz bez tego żyć. 

Tak trudno kochać, ale moje drogie trzeba się ogarnąć bo nikt za nas tego nie zrobi i młodsze pokolenia uczmy szacunku do ciała. Małe dziewczęce oczy widzą więcej niż nam się wydaje.

Dobrego dnia!

Dziękuje za piękne zdjęcia Dorocie z: http://ddfstudio.pl/


DUET KOSMETYCZNY BIOLAVEN I VIANEK

DUET KOSMETYCZNY BIOLAVEN I VIANEK

Cześć!
Ostatnio otworzyłam szampon Vianek i krem do rąk Biolaven, które miałam w zapasach od konferencji Meet Beauty.
Staram się najpierw zużywać kosmetyki, które aktualnie mam w łazience a dopiero potem sięgać po nowe, jeszcze nie zaczęte opakowania.
Jeden z tych produktów mnie zachwycił bardziej, drugi troszkę mniej... ciekawi jesteście który?
Zapraszam do czytania...


NAWILŻAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW SUCHYCH I NORMALNYCH VIANEK


Szampon Vianek, dostępny aż w 300ml butelce... na moje włosy... hmm chyba się przeterminuje, ponieważ ważność produktu to 3 miesiące od otwarcia. A jak wiecie, moje kudełki są bardzo krótkie teraz.. Tak przez miesiąc troszkę urosły, ale cholera mimo wcierek nie ma ani śladu babyhair:( dlaczego?

Skład szamponu bardzo fajny :) szampon jest delikatny i moje włosy myje dobrze, w sumie przy tak krótkich, recenzja szamponu to niezłe wyzwanie, bo nie wiem czy nawilża i czy np. nie plącze kudłów, ale moim zdaniem jest całkiem fajny. Zapach jakiś tam minimalny. Jednak jeśli jesteście ciekawe, czy kupię ponownie? To raczej nie. Przy tak krótkich włosach naprawdę to dla mnie nie opłacalne.
Bez obawy mogę używać na włoskach mojej córki :)

ODŻYWCZY KREM DO RĄK BIOLAVEN


Powiem tak, nie będę owijać w bawełnę! Krem jest rewelacyjny! Świetnie nawilża, ładnie pachnie, dobry skład. Produkt polski. Dla mnie same plusy, na pewno wrócę do tego kremu.
Nie widzę sensu się rozpisywać, po prostu polecam za super działanie nawilżające. Moja skóra dłoni jest szczególnie podatna na wysuszenie więc krem naprawdę spełnia swoje zadanie :)

Które kosmetyki Biolaven lub Vianek polecacie?

Miałam krem pod oczy Vianek - średni oraz balsam Biolaven lawendowy - też bez szału.
Copyright © 2014 ZUZANNASTYLE , Blogger