NAKLEJKI TERMICZNE NA PAZNOKCIE - NOWY TREND MANICURE

NAKLEJKI TERMICZNE NA PAZNOKCIE - NOWY TREND MANICURE

Cześć!
Dzisiaj opowiem Wam o nowości, która nie tak dawno pojawiła się polskim rynku i nowym trendzie manicure.

Naklejki termiczne Manirouge, bo o nich mowa, to jest coś, na co czekały takie osoby jak ja - które pragną ograniczyć "chemię" w kosmetykach.

Jeśli jeszcze nie wiesz o czym mowa, to zapraszam do lektury :)


manicure

MANIROUGE - OZDOBY TERMICZNE NA PAZNOKCIE


Manirouge to marka, która wychodzi na przeciw takim kobietom jak ja :) piękne paznokcie bez nakładania niepotrzebnej "chemii". Ograniczam znacznie kosmetyki ze składem, który budzi moje wątpliwości, to dlaczego nie miałabym tej zasady wprowadzić jeśli chodzi o moje paznokcie.

Jak dotąd nie miałam na to żadnej alternatywy. Albo hybryda która utrzymuje się u mnie 2,5 tygodnia albo lakier który odpryskuje po jednym dniu, ewentualnie paznokcie bez niczego. Trochę słabo prawda?

Manicure który proponuje Manirouge to:

MANIROUGE to sztuka zdobienia paznokci ozdobami termicznymi.
Dzięki unikalnej technologii i użyciu specjalnie przygotowanych do tego celu produktów manicure Manirouge pięknie wygląda na paznokciach do 14 dni.
Dlaczego Manirouge?
Ponad 200 wzorów | Trwałość do 14 dni | Dostawa 0 zł | Alternatywa dla hybrydy | Szybka aplikacja | Bezpieczne dla płytki paznokcia | Rabaty i promocje 

Brzmi świetnie prawda? A jak w praktyce? 

Zestaw Manirouge, który dostałam do przetestowania to największy zestaw, zawierający wszystko co trzeba, dokładnie TEN.  Zestaw kosztuje 169,90zł ale jest w nim naprawdę wszystko i można wybrać spokojnie aż 6 zestawów naklejek. A uwierzcie, jest naprawdę z czego wybierać.

Wszystkie produkty dostajemy w białym boxie, tak jak u mnie:

zestaw maxi manirouge
 

 W pudełku znajdziemy oczywiście 6 wybranych opakowań naklejek, ja wybrałam takie:


 Dodatkowo wszystkie niezbędne akcesoria do aplikacji:

Mini Heater Manirouge, dzięki któremu podgrzewamy sobie wygodnie naklejkę, aby nabrała elastyczności.

mini heater manirouge

Dalej znajdziemy odtłuszczacz i oliwkę:


oraz metalowe nożyczki, pilnik 180/240, polerka 1200/4000, metalowe radełko i gumowe kopytko.



APLIKACJA NAKLEJEK TERMICZNYCH MANIROUGE


Na całe szczęście w zestawie, także znajdziemy naklejki testowe. Pierwsza aplikacja była całkowicie niezdarna. Naklejki przykleiłam krzywo, po bokach mi się marszczyły, przy wolnym brzegu także.

Jak każda metoda z pewnością jest do opanowania, także i ta. O ile pierwsza aplikacja poszła całkowicie niezdarnie, to z kolejną było już troszkę lepiej.

Gdzie nie gdzie zdarzyły się jeszcze marszczenia, ale starałam się je wygładzić nagrzanym metalowym radełkiem.

JAK ZROBIĆ MANIROUGE?





1. Przygotuj wszystkie potrzebne akcesoria, aby mieć je pod ręką.

2. Przed aplikacją naklejki Manirouge, bardzo dokładnie odtłuść płytkę paznokcia, używając wacika oraz płynu odtłuszczającego Manirouge.

3. Dopasuj rozmiar naklejki do paznokcia. Przy nakładaniu naklejki, pamiętaj aby nie dotykała skórek paznokcia - ZAWSZE wybieraj mniejszą naklejkę od paznokcia.

4. Przetnij wybraną naklejkę na pół i odklej od podkładu.

5. Używając Manirouge mini heater przez 5-6 sekund podgrzej naklejkę.

6. Przyłóż naklejkę zaokrągloną częścią do nasady paznokcia

7. Nożyczkami odetnij nadmiar naklejki wystającej poza płytkę paznokcia.

8. Dokładnie i delikatnie spiłuj pilnikiem nadmiar naklejki oraz wypoleruj krawędzie paznokcia.

9. Po wykonaniu wszystkich kroków, utrwal naklejkę na paznokciu, podgrzewając ją przy użyciu manirouge mini heater.


Dokładna instrukcja znajduje się TU

Nakładanie naklejek jest i łatwe i trudne. Wiem, że im więcej będę naklejać tym lepiej będzie mi wychodziło.

Jestem ciekawa ile czasu naklejki się utrzymają na moich paznokciach? Mam miękką płytkę podatną na uszkodzenia.

Widziałyście już nowość Manirouge? Macie ochotę wypróbować?
Jak Wam się podoba taki manicure? 


 
TRAWIASTE - NATURALNE KOSMETYKI Z ŻYWYMI CZĄSTECZKAMI ROŚLIN

TRAWIASTE - NATURALNE KOSMETYKI Z ŻYWYMI CZĄSTECZKAMI ROŚLIN

Cześć!
Sobotni wieczór, więc mogę spokojnie sobie porozprawiać o fajnych kosmetykach, które ostatnio testowałam dzięki uprzejmości marki Trawiaste
Jak się ostatnio okazało, zaglądają do mnie też panowie :) cześć i Wam :)

Markę Trawiaste jak zwykle gdzieś wypatrzyłam w internetach. Ostatnio zdecydowanie ważna jest dla mnie naturalna pielęgnacja, więc nie mogło obyć się bez testów. Jak na to wszystko moja skóra?

Trawiaste urzeka mnie prostotą i pięknymi opakowaniami. Składy są bardzo naturalne i przyjazne skórze.
Taką markę może tworzyć ktoś kto kocha naturę, to widać ile serca jest wkładane w produkcję tych kosmetyków.

Kto wie, może kiedyś kiedy poszerzę wiedzę i sama będę produkować takie naturalne kosmetyki. Póki co robię sama domowe peelingi, maseczki i masła. Myślę, że całkiem nieźle jak na początek dla laika w tym temacie.

Dodaj napis

TRAWIASTE - BO PIĘKNO POCHODZI Z NATURY

 

Krem z jarzębiny i rokitnika

Odbudowuje komórki. Zapobiega podrażnieniom, łojotokowi, przesuszeniu i pękaniu naczynek. Opóźnia procesy starzenia - konserwuje skórę. Pomaga wyrównać koloryt. Wpływa na wytwarzanie i zachowanie  kolagenu. Głęboko nawilża, ujędrnia. Wzmacnia jej odporność. Polecany dla skóry mieszanej.

Nakładać na mokrą skórę po umyciu.

Skład: extrakt z jarzębiny, olej rokitnikowy, olej babassu, olej konopny, owoce jarzębiny, masło karite, masło mango, kwas migdałowy, przywrotnik, wit E.

Krem testuje już dość długo aby się o nim wypowiedzieć.  Używam go na noc. Na dzień używam kremu Lavera.
Krem jak widać po składzie jest dość tłusty. Jest typowym kremem na noc. Szybko zmienia konsystencję ze stałej na płynną pod wpływem ciepła dłoni. Wsmarowuje go w twarz na noc. A że jest lekko pomarańczowy, delikatnie zmienia koloryt twarzy, ale czy na dłużej? Trudno powiedzieć, chyba nie. W każdym razie nie wiem czy brudzi poduszkę, nie zauważyłam. Trzeba odczekać chwilę aby choć trochę się wchłonął. Skóra rano jest po nim naprawdę mięciutka. Co najważniejsze nie zapycha a porządnie nawilża, a to przy cerze mieszanej jest bardzo ważne.
Czasami o nim zapominam dlatego, że stoi w lodówce i to jego jedyny minus. Chyba muszę zamontować mini lodówkę w łazience ;)
Czy polecam? Jeśli nie przeszkadza Ci tłusta konsystencja kremu to zdecydowanie. Cera mieszana naprawdę ładnie wygląda po nim.

Teraz nie widzę go na stronie, może jarzębina musi jeszcze "dojść".

Cena: 60zł



Miks pod oczy z pestek awokado, moreli i śliwki + sok z jarzębiny

Moi drodzy widzicie tą buteleczkę i zamknięcie z korka? Genialne! Wygląda to naprawdę fajnie.

Głęboko wnika w skórę i poprawia elastyczność. Nawilża. Wit E skutecznie zapobiega powstawaniu zmarszczek. Pozostawia zabezpieczającą lipidową warstwę. Wzmacnia skórę pod oczami. Mocno odżywia poprawiając gęstość i jakość naskórka. Gęsty, mazisty z woskiem migdałowym wypełniającym zagięcia i zapobiegającym odkształcaniu zmarszczek.

Skład: masło z pestek awokado, wosk migdałowy, olej z pestek moreli, olej z pestek śliwek, sok z jarzębiny, olej arganowy, gliceryna roślinna, wit. E.

Kolejny kosmetyk z bardzo dobrym składem. Oleje z pestek mają jeszcze więcej dobroczynnych substancji niż owoce.

Aby posmarować skórę muszę najpierw rozetrzeć miks/krem na dłoni aby się rozpuścił.
Miks spełnia swoje zadanie. Minusem jest ta piękna buteleczka z której bez pomocy szpatułki praktycznie nie ma możliwości wyciągnąć kosmetyku.
Smaruje skórę pod oczami tylko na noc. Jeszcze nie mam potrzeby używania kremów pod oczy na dzień. Nie cierpię na suchą skórę pod oczami.
Fajny ale zmieniłabym opakowanie na wygodny słoiczek :)

Cena: 40zł

Suchy szampon do włosów - Kwiaty we włosach



Ten suchy szampon jest zdrową alternatywą dla chemicznych suchych szamponów w sprayu.
Wcieramy włosy najlepiej nad umywalką bo się sypie :) teraz przy moich krótkich to super łatwa sprawa :) przy dłuższych chwilę trwa wyczesywanie.
Fajnie pachnie kwiatowo-ziołowo.
Cóż kupiłabym dla samej butelki, jest cudowna. Jak skończę na pewno będzie gdzieś stała na widoku.
Myślę, że taki suchy szampon będzie fajnym i niebanalnym pomysłem na prezent.

Cena: 70zł

Trawiaste to nie tylko natura, to super natura!

Polubiłam Trawiaste i myślę, że nie raz będę po nie sięgać. Wtedy czuję się naprawdę bliżej natury :)

Tu polecam jeszcze lekturę o brudnych kremach:  https://www.trawiaste.eu/brudne-kremy

Jak się Wam podobają kosmetyki? Znacie Trawiaste?



JAK POKOCHAĆ SIEBIE?

JAK POKOCHAĆ SIEBIE?

Witajcie!
Dawno nic do Was nie pisałam, ale po prostu odpoczywałam. Wracam i już nie będę Was tak zaniedbywać.
Pogoda za oknem nie rozpieszcza, do tego podczas przymusowej przerwy od jogi strasznie boli mnie kręgosłup. Jest mega deszczowo i wietrznie. Czuję jakby był co najmniej listopad.

Dzisiaj chciałam poruszyć ważny temat. Akceptacji i kochanie siebie. Czy to w ogóle możliwe? Pewnie od razu pojawi się myśl - jasne, że tak! Ale jak zaczniesz głębiej szperać to przypomną Ci się słowa wypowiadane we własnym kierunku: "jestem beznadziejna", "nie potrafię", "nie dam rady", " nie jestem wystarczająco dobra", "inni mają lepiej", "inni mają ładniejsze.." i można tak wymieniać bez końca.


PORÓWNYWANIE SIĘ DO INNYCH JEST ZŁE


Dlaczego? Bo inni nigdy nie będą Tobą a Ty nie będziesz nimi.
Żyjemy w takim świecie, że ciągle się porównujemy z innymi, czy to pod względem wyglądu, ambicji, umiejętności..ale ciągle to robimy. Trzeba naprawdę przestać to robić, bo bardzo mocno sobie szkodzimy. Jesteśmy idealnymi istotami, stworzonymi w pewien określony sposób. Skoro stworzył nas Stwórca musimy być idealni. Mamy swoją misję w tym świecie z takim właśnie wyglądem i z takim umysłem.
Kochanie siebie jest trudne, bardzo trudne... jeśli ciągle zewsząd nam wmawiano - kochaj innych! Nie można kochać innych, nie kochając siebie.
Na początku, to może wydawać się bardzo skomplikowane, ale to jest cała istota, że potrzebny jest nam proces, w którym pokochamy siebie. Zmienimy nastawienie do swojego ciała i zaczniemy myśleć bardziej otwarcie.

PO CO KOCHAĆ SIEBIE?


Kochanie siebie jest jedną z najważniejszych spraw w życiu. Bez tego zawsze będziemy porównywać się do innych, zawsze będziemy nie pewni siebie. Czy potrzeba nam tracić czas na takie głupoty, jak życie i tak jest bardzo krótkie?
Zobaczcie jak współczesny świat zakłada nam kajdany na ręce, nogi, głowę. Spacza nasze myśli, że jak kupisz ten super produkt, będziesz piękna, cudowna, najlepsza, koleżanki będą Ci zazdrościć, a mężczyźni piać z zachwytu i uganiać się za Tobą. Zobacz jakie to puste. Wiem, może nawet strzelisz focha, że ale jak to, to co mam chodzić na maxa zaniedbana, jak fleja i ostatnia łajza?

Moja droga kobieto, pokochaj swoje ciało, przestań ciągle się krytykować, przestań oglądać bzdurne kolorowe magazyny i internet w poszukiwaniu inspiracji. Co jeszcze masz dokleić, doczepić, powiększyć, bo w środku i tak będziesz czuła straszną pustkę i rozpacz.

Czy zastanawiasz się skąd tak wiele depresji w dzisiejszym świecie? Wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Pieniądze można zarobić, kupić sobie co chcesz, całą swoją zewnętrzną otoczkę możesz kupić. Fryzjer zrobi Ci wymarzona fryzurę, manicurzystka najmodniejsze paznokcie z efektem jednorożca czy płatków metalicznych. W gabinecie medycyny estetycznej nadmuchasz sobie usta. Kosmetyczka zrobi makijaż permanentny. A na siłowni uzyskasz swoje idealne fit ciało. Wypniesz tyłek i wywalisz cycki i będziesz czekała na tysiące lajków w mediach społecznościowych. Wtedy przez chwile będziesz się czuła doceniana, ważna, najlepsza.
A jak Ci jeszcze za mało i środki na koncie pozwalają, uzupełnisz braki w klatce piersiowej oraz będziesz miała idealny biały zgryz. Będziesz szczęśliwa! Tak bardzo szczęśliwa!!!

ILUZJA RZĄDZI ŚWIATEM

Świat w którym przyszło nam żyć to jedna wielka iluzja. Spotykamy na ulicy ludzi. Różnych. Pięknych, brzydkich, wysokich, niskich. Ale czy widzimy w tych ludziach światło? Takie wewnętrzne szczęście? Nie! Ze wszystkich bije rozpacz, wszystkie oczy są smutne. A uśmiech, jest raczej przejawem pokazania swojego wykreowanego ego, niż szczerym ciepłym uśmiechem prosto z serca.
Wszystko nas wkurza w innych: "ta to się ubrała", "ale ma beznadziejne rzęsy", "ale deska", "ale krzywe nogi"... itd. Tu również przykłady można mnożyć bez końca.
Czemu tak krytykujemy? Nie wiem gdzie to przeczytałam, ale w nie jednej książce i w nie jednym artykule, że to co spotykamy na zewnątrz, jest odbiciem nas samych.
Tak jak bardzo nienawidzimy innych, tak bardzo mocno nienawidzimy siebie. Oczywiście nikt się głośno do tego nie przyzna, ale taka jest prawda. Wszystko nas wkurza, a tak naprawdę to najbardziej my sami siebie wkurzamy.



JAK ZACZĄĆ PRZEMIANĘ?


Trudne i ważne pytanie. Ostatnio na fb w pewnej grupie przeczytałam wpis jednej dziewczyn, nie będę cytować dosłownie, bo nie o to chodzi, chodzi o kontekst: "chciałabym zdjąć rzęsy i przestać nosić hybrydy, ale jak, jak wszędzie na około same zadbane dupy?" Sam kontekst już wskazuje, że nie mamy szacunku do siebie. Robimy coś bo robią to inni. Patrzysz na inne i się na nich wzorujesz. Nie jesteś kompletnie sobą. Czujesz się dobrze, jak jesteś "zrobiona". To straszne prawda, że nie potrafimy czuć się dobrze bez tych wszelkich polepszaczy. Jak się czujesz kiedy jesteś sama w domu i nie masz makijażu? Jak chora co? Twarz z reguły bez makijażu ma ziemisty i szary kolor, sińce pod oczami.

Ja swoją przemianę zaczęłam dość niedawno, jest to proces, ale widzę, jak wiele mi to daje. Czuję się dużo dużo swobodnej we własnym ciele.
Ścięłam włosy, oczywiście Ciebie nie namawiam :) jeśli je lubisz, śmiało niech będą długie. Ważniejsze było dla mnie zdrowie niż długość włosów. Do tego przestałam farbować. Mam naturalny piękny kolor włosów, mimo, że farbowałam włosy od 14 roku życia - co za kretynizm! Teraz to widzę, wcześniej kompletnie nie dostrzegałam. Chciałam się podobać innym. Teraz chcę się podobać sobie. Na nic były prośby rodziców, wiedziałam lepiej.

Chyba właśnie po ścięciu nastąpiła u mnie kulminacja wszystkiego, nagle usłyszałam przykre komentarze, że jak ja teraz wyglądam i w ogóle bez sensu.
Na początku to wszystko mnie mocno przybiło ale z czasem dzięki pracy nad sobą rozjaśniło mi umysł. Nie potrzebuję już wpasowywać się w czyjeś ramy. Bo tak wypada albo nie wypada. Bo dziewczynie wypada nosić długie włosy, bo wtedy jest kobieca. Jestem kobieca bo jestem kobietą.

Poniższa grafika chyba wiele mówi...



Dlaczego tak się dzieje? Bo wtedy czujemy się nagie. Nie ma w nas akceptacji swoich ciał. Każdy jest niedoskonały. Naprawdę każdy! Po co mamy być doskonali? Jesteśmy tylko łatwym kąskiem dla przemysłu, zbijają na nas fortunę. Łazienki uginają się pod stosem kosmetyków i co czujesz się lepiej? Nie sądzę. Co by się stało gdybyś większość kosmetyków nie kupowała? Firmy zaczęły by bankrutować. Sporo kosmetyków ostatnio robię sama, czytam składy, bo moja świadomość się zwiększa, że nas trują. Pod otoczką pięknego wyglądu.. co z reguły raczej nie działa, bo to wszystko kłamstwa wymyślane przez osoby pracujące w branży reklamowej, "każą" nam nakładać jedną wielką chemię na skórę.

Tak naprawdę nikt nas do niczego nie zmusza, zmuszają nas do tego nasze kompleksy, brak akceptacji. Bo czujesz się lepiej, jak wsmarujesz to czy tamto w skórę?
A wystarczy np.zamiast balsamu mega drogiej firmy X olej sezamowy. Cudownie zmiękcza skórę i jest jadalny.

Najzdrowsze kosmetyki to te, które możesz zjeść!

Przechodząc dalej...

Małym dziewczynkom, którym dopiero zaczynają rosnąć piersi mamuśki kupują push upy i co jaki sygnał dostaje taka dorastająca dziewczynka? Muszą być duże i tak to latami kiełkuje, aż pojawia się ogromny kompleks.
Kobiety nienawidzą swoich biustów, jedne mają za małe, drugie za duże. Wszystkie są kobiece.
Codziennie nakładamy "protezy" dla swoich biustów, bo mamy tak cholerne kompleksy na tym punkcie. I wieczorem odwieszamy swoje biusty na wieszak. Szczególnie kobiety z małym biustem nie czują sie kobieco. Kobieto wyrzuć push up i miej to gdzieś, kochaj swoje małe piersi, są piękne :)

Brafitting ma się w najlepsze, czerpiąc na niewiedzy kobiet.Sama poległam kilka lat temu po porodzie tej modzie. Ale już mi przeszło. Czuję się wolna.
Sporo jest już badań dotyczących kobiecych piersi, że noszenie biustonosza niekorzystnie wpływa na jakość biustu. To jedno. Drugie, że może powodować raka. Bo co lepiej się ścisnąć, wcisnąć do miski, żeby tylko ładnie wyglądało? Dla kogo to robimy? No raczej nie dla siebie. Myślę, że jesteś jedną z wielu, która po przyjściu do domu ściąga to narzędzie tortur i czuje wielką ulgę.

A bielizna modelująca? Po co? Żeby podnieść tyłek, spłaszczyć brzuch. Szczególnie po porodzie większość kobiet jest nie zadowolona ze swoich ciał. Wstydzą się drogi jaką przeszły. Media wpajają niestety i nam i  płci przeciwnej bardzo błędny obraz kobiety. Mężczyźni oczekują pięknego wyglądu  od swoich partnerek, a kobiety naprawdę cierpią. Cierpienie jest w środku w sercu, że nie są zbyt dobrymi żonami, matkami, że nie czują się dobrze, że źle wyglądają. Kobieta boi się, że już nie będzie atrakcyjna bo brzuch jej zwisa, bo ma ciało pełne rozstępów. Te rozstępy pokazują, że to ciało dało nowe życie, że przez tyle miesięcy musiało borykać się z ciężarem. Cierpiał kręgosłup, bolała rozciągająca się skóra, bolały piersi, noce były bezsenne.. a potem latamy jak idiotki, żeby się tylko podobać facetom. Przygnębiający obraz współczesnych kobiet.
Trzeba umiłować ciało, spokojnie dać mu dojść do siebie. Jeśli je pokochasz, sama zobaczysz jakie jest piękne.

Moje drogie temat rzeka, przykłady można naprawdę mnożyć.

Miłość do siebie będzie gwarantowała miłość od innych - szczerą, nie udawaną, pozorną, tylko dla wyglądu. Kochaj siebie a będziesz kochana.
Traktuj swoje ciało jak skarb.
Bądź wyrozumiała i delikatna.



Marzy mi się taki projekt fotograficzny aby pokazać rożne kobiece ciała bez tych wszystkich ulepszeń.
Żałuję, że żyjemy w takim popapranym świecie. Nie akceptujemy nikogo i niczego. Wszystko zostało wyparte przez chemię, a może czas wrócić do natury?

Dbajmy o siebie. Malując swoją twarz popatrz jaka jest piękna, nie nakładaj maski tylko wydobywaj wewnętrzne światło.

Dbając o ciało, dbaj o nie tak aby Ci służyło przez kolejne kilkadziesiąt lat. Pomyśl jaka będziesz za 50 lat?

Jeśli malujesz paznokcie, rób to dla zabawy nie aprobaty innych. Mi kolorowe paznokcie poprawiają humor i lubię jak pasują do ubrania. Ale spokojnie mogę mieć krótkie i naturalne. Kiedy i tak i tak jest Ci dobrze nie jesteś uwięziona. Bawisz się tym, ale umiesz bez tego żyć. 

Tak trudno kochać, ale moje drogie trzeba się ogarnąć bo nikt za nas tego nie zrobi i młodsze pokolenia uczmy szacunku do ciała. Małe dziewczęce oczy widzą więcej niż nam się wydaje.

Dobrego dnia!

Dziękuje za piękne zdjęcia Dorocie z: http://ddfstudio.pl/


DUET KOSMETYCZNY BIOLAVEN I VIANEK

DUET KOSMETYCZNY BIOLAVEN I VIANEK

Cześć!
Ostatnio otworzyłam szampon Vianek i krem do rąk Biolaven, które miałam w zapasach od konferencji Meet Beauty.
Staram się najpierw zużywać kosmetyki, które aktualnie mam w łazience a dopiero potem sięgać po nowe, jeszcze nie zaczęte opakowania.
Jeden z tych produktów mnie zachwycił bardziej, drugi troszkę mniej... ciekawi jesteście który?
Zapraszam do czytania...


NAWILŻAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW SUCHYCH I NORMALNYCH VIANEK


Szampon Vianek, dostępny aż w 300ml butelce... na moje włosy... hmm chyba się przeterminuje, ponieważ ważność produktu to 3 miesiące od otwarcia. A jak wiecie, moje kudełki są bardzo krótkie teraz.. Tak przez miesiąc troszkę urosły, ale cholera mimo wcierek nie ma ani śladu babyhair:( dlaczego?

Skład szamponu bardzo fajny :) szampon jest delikatny i moje włosy myje dobrze, w sumie przy tak krótkich, recenzja szamponu to niezłe wyzwanie, bo nie wiem czy nawilża i czy np. nie plącze kudłów, ale moim zdaniem jest całkiem fajny. Zapach jakiś tam minimalny. Jednak jeśli jesteście ciekawe, czy kupię ponownie? To raczej nie. Przy tak krótkich włosach naprawdę to dla mnie nie opłacalne.
Bez obawy mogę używać na włoskach mojej córki :)

ODŻYWCZY KREM DO RĄK BIOLAVEN


Powiem tak, nie będę owijać w bawełnę! Krem jest rewelacyjny! Świetnie nawilża, ładnie pachnie, dobry skład. Produkt polski. Dla mnie same plusy, na pewno wrócę do tego kremu.
Nie widzę sensu się rozpisywać, po prostu polecam za super działanie nawilżające. Moja skóra dłoni jest szczególnie podatna na wysuszenie więc krem naprawdę spełnia swoje zadanie :)

Które kosmetyki Biolaven lub Vianek polecacie?

Miałam krem pod oczy Vianek - średni oraz balsam Biolaven lawendowy - też bez szału.
Z DŁUGICH WŁOSÓW NA KRÓTKIE - RADYKALNE CIĘCIE - METAMORFOZA

Z DŁUGICH WŁOSÓW NA KRÓTKIE - RADYKALNE CIĘCIE - METAMORFOZA

Chcecie się dowiedzieć dlaczego obcięłam włosy i to tak radykalnie? Zapraszam do czytania. Jeśli nie, kliknij czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu ;)



Skoro tu jednak jesteś, to coś cię mimo wszystko zaciekawiło.

Włosy, włosy, włosy, ach te włosy! Im dłuższe tym lepiej, najlepiej takie sięgające do tyłka. Przecież to esencja kobiecości. Wszak bez bujnej czupryny jesteśmy antykobiece i jakieś takie już totalnie nie atrakcyjne. Co za banał!

To będzie taki trochę post o moim wkurzaniu się. Wkurza mnie podejście niektórych ludzi, choć powinnam to zupełnie zlewać, nie do końca tak się stało... choć są tego wielkie plusy. Taka banalna rzecz jak obcięcie włosów pokazuje nam, z jakimi osobnikami obcujemy i czy warto?

Moje włosy od zawsze żyły swoim życiem, raz że nigdy nie chciały się układać tak jak bym sobie tego życzyła, dwa to, że farbowania zawsze, albo często wychodziło niezbyt dobrze. Nie ważne czy płaciłam 20zł u znajomej fryzjerki czy dobrze ponad 200zł.

Ostatnio moje włosy nie miały się dobrze, w sumie nadal niezbyt mają...
W styczniu biedaki zostały zdekoloryzowane, zamarzyło mi się sombre... no i totalnie do bani wyszło. Było ładnie jak wróciłam prosto od fryzjerki, a potem po kilku myciach katastrofa, żółtko rozbite na głowie.Ochładzanie odcienia nie wiele dało. Wyglądałam jakbym chora była:/

Nosiłam wiele lat blondy i to na długich włosach do łopatek... niektórzy nawet te czasy pamiętają i wiem, że to co miałam na początku roku na głowie, blondem się nie nazywało.

No więc co tu robić, co tu robić? Henna! Yeaaah! Miałam takie piękne włosy po hennie, dobrze się układały, przestały wypadać i ten połysk. Ale to było 2 lata temu nie teraz :/
Raz zrobiłam, no ok wypłukała się do rudości. Zrobiłam to samo i kurczę znowu powtórka z rozrywki.
Lekko zdesperowana sięgnęłam po farbę chemiczną dwukrotnie i to był gwoźdź do trumny.
Włosy były w stanie agonalnym, nie pozostawało nic jak tylko koczki i tak też chodziłam.

Pewnego pięknego dnia olśniło mnie! Ścinam!!!



Ale żeby nie było, nie jestem osobą.. (a może jestem) która podejmuje decyzje pod wpływem impulsu, więc odczekałam ponad miesiąc z tą decyzją, biorąc wszystkie za i przeciw.

Bilans cały czas wychodził dodatni.

No więc postanowione, choć nie powiem, ścięcie jakiś 30cm to nie lada wyczyn i stresowałam się jak na jakimś egzaminie, który sama sobie postanowiłam zrobić.

Ale jak to mawiam ja... sama już nie wiem gdzie to usłyszałam, czy sama wymyśliłam: WŁOSY NIE ZĘBY- ODROSNĄ!

Ścięłam pomyślnie włosy dwukrotnie, aż doszłam do poziomu moich naturalnych kudełek... wow naturalnych, nie wierzę :)

To, że już nie muszę ich farbować jest dla mnie wielkim plusem, nie muszę ładować chemii na skórę głowy, z henną nie zamierzam się już bawić.

Naturalna pielęgnacja wchodzi mi w krew - ostatnio myję włosy naparem z mydlnicy lekarskiej, szczerze to nie widzę żadnej różnicy między normalnym szamponem a mydlnicą. Włosy są identycznie czyste :) a jaka satysfakcja, że nie niszczę środowiska, nie wpływam negatywnie na swoje zdrowie, nie muszę wyrzucać plastikowych opakowań więc nie śmiecę. Napar robię w szklance :)

Sporo osób było mocno zszokowanych, niektórzy dawali takie teksty, że czasami żałuję, że w ogóle takie osoby znam.
Wychodzę z założenia, że jak się komuś coś nie podoba nie musi patrzeć. Wkurza mnie też to dlaczego niby miałabym się tłumaczyć ze swojej decyzji? Nie mam takiego obowiązku.

Nie łatwo było się przyzwyczaić do nowego odbicia w lustrze :) mam jednak satysfakcje, że włosy teraz będą w dużo lepszej kondycji. Dbam o nie zewnętrznie i wewnętrznie :)

Przy okazji ścięcia włosów zobaczcie co się uwidoczniło...


Mam kolorowe włosy! Hahaha :) to dopiero psikus, wiedziałam, że mam jakieś jaśniejsze pasemka, ale że aż tak?
Sporo osób myślało, że to jakaś nie ścięta jeszcze farba :) a tu czysta natura. Szczerze to nie wiem skąd powstaje coś takiego, że całość ciemny blond i kilka plamek jasnego blondu.
Widocznie jestem totalnie wyjątkowa :) ;)

Moja zmiana była radykalna to prawda, niektórym się podoba innym nie.
A czy wy byście się odważyły na takie cięcie? Bo sporo osób mi powiedziało, że jestem mocno odważna. Dla mnie synonimem odwagi są zupełnie inne rzeczy... ale to już temat na osobny post.


Co jakiś czas będę robić aktualizację włosową i pisać Wam jak się moje włoski miewają :)








ZMYSŁOWY CUKROWY PEELING DO CIAŁA DIY

ZMYSŁOWY CUKROWY PEELING DO CIAŁA DIY

Cześć!
Ja jak zwykle z opóźnieniem na blogu, ale ciągle coś... w końcu jednak dodaję przepis na peeling.
Mówię Wam jest mega!
Świetnie wygładza skórę, pielęgnuje, poprawia koloryt i nieziemsko pachnie. Jest wykonany tylko z 4 składników i jest mega łatwy do zrobienia.


CUKROWY PEELING DO CIAŁA O AROMACIE DRZEWA SANDAŁOWEGO


PRZEPIS NA DOMOWY PEELING CUKROWY

 Składniki:

cukier - 4 łyżeczki
olejek ze słodkich migdałów - 3 łyżeczki
olejek z nasion marchwi - 2 łyżeczki
olejek eteryczny z drzewa sandałowego - 4 krople

Taka ilość spokojnie powinna starczyć na całe ciało, możemy oczywiście zwielokrotnić ilość, lecz uważam, że im kosmetyk domowej roboty świeższy tym lepiej. Choć ten za bardzo nie ma powodów do psucia :)


Do zrobienia peelingu przygotowałam sobie wszystkie składniki wraz ze słoiczkiem i łyżeczką.

Wsypałam cukier, ja użyłam brązowego...


Następnie dodałam olej ze słodkich migdałów... można też dodać inny, ale ten mi wyjątkowo przypasował do ciała...


Kolejnym krokiem było dodanie oleju z nasion marchwi.... oraz kilku kropel olejku eterycznego z drzewa sandałowego....



Wszystko wymieszałam w słoiczku... gotowy peeling prezentuje się tak...



Jestem bardzo zadowolona z takiego połączenia składników. Taki peeling nie dość, że świetnie ściera i wygładza, to dodatkowo nawilża i odżywia skórę.
Aromat z drzewa sandałowego jest niesamowicie zmysłowym zapachem, który uwielbiam w perfumach i kojarzy się z czymś ciepłym, zmysłowym... totalny relaks dla ciała i ducha.

Oczywoście możemy sobie modyfikować przepis dodając inne olejki eteryczne. Eukaliptusowy nas odświeży, pomarańczowy pobudzi i zrelaksuje, z drzewa herbacianego podziała antybakteryjnie i oczyszczająco na skórę... jest tak wiele możliwości :)

Jak Wam się podoba przepis? Prosty prawda?

WAKACYJNY PORADNIK URODOWY CZ.1 - NATURALNA OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA

WAKACYJNY PORADNIK URODOWY CZ.1 - NATURALNA OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA

Witam wakacyjnie!
Dzisiejszy wpis poświęcę naturalnej ochronie przeciwsłonecznej. Od razu zaznaczę, że wpis nie zainteresuje osoby, które  dosłownie szpachlują skórę filtrem, nie pozwalając słońcu dobroczynnie działać na naszą skórę.
Wbrew panującej opinii, opalanie może być zdrowe i jest nam potrzebne.

NATURALNE FILTRY PRZECIWSŁONECZNE ZAWARTE W OLEJACH


Ostatnio trwa moda na olejowanie włosów, ciała, twarzy. A czy wiecie, że oleje zawierają  naturalnie filtr przeciwsłoneczny?


Ochrona przeciwsłoneczna zależy jakiego oleju użyjemy.

Ja jestem osobą o średniej karnacji w kierunku jasnej. Opalam się długo, na kolor żółto-brązowy, jednak opalenizna też utrzymuje się po wakacjach kilka miesięcy.

Ostatni raz specyfiku z filtrem użyłam będąc w Egipcie kilka lat temu. Użyłam bodajże wtedy 12-tki i się nie zjarałam.

Oczywiście skóra która kompletnie nie jest przygotowana na słońce i wystawimy ją nagle na kilkanaście czy kilkadziesiąt minut pełnej ekspozycji grozi poparzeniem. Pamiętajmy, że im jaśniejsza skóra, tym większe ryzyko silnych oparzeń.

Moja filozofia ochrony przed słońcem to przede wszystkim - nie szkodzić!

Osobiście uważam, że smarowanie się filtrem z faktorem 50 jest totalnym zalepianiem skóry. Ja bym się w życiu nie opaliła na tak wysokim faktorze, mam już problemy przy filtrze ok 10.

Bardzo lubię opalanie na oleje, skóra opala się ładnie, bez poparzeń i dzięki olejowemu zabezpieczeniu nie traci wilgoci, przez co unikamy wysuszenia skóry.

To jakiego oleju użyjemy zależy od naszego fototypu. Mniej więcej wiemy ile możemy sobie pozwolić. Mimo wszystko kąpiel słoneczną zalecam od 10-15 minut na początek. Później czas stopniowo wydłużamy. Pamiętajmy, że ochrona z melaniny, którą produkuje nasza skóra tworzy się kilkadziesiąt godzin. Po tym czasie możemy czas ekspozycji stopniowo wydłużać.

JAKI OLEJ MA JAKI FAKTOR? 


Moje ulubione ulubione to : kokosowy, z nasion marchwi oraz masło shea

Olej z nasion marchwi - SPF ok 40
Olej kokosowy - SPF 2-10
Masło Shea - SPF ok 10

Inne oleje także posiadają filtry przeciwsłoneczne, co pokazuje niniejszy obrazek ze strony...


W domu posiadam jeszcze oliwę z oliwek, olejek ze słodkich migdałów, olejek jojoba... naprawdę mam w czym wybierać.

Jak widać oleje nie tylko mają własności pielęgnujące ale także i ochronne. Jestem zdecydowanie fanką opalania na oleje.

FILTRY MINERALNE

Filtry mineralne także zapewniają ochronę przed UVA oraz UVB.

dwutlenek tytanu (Titanium Dioxide) chroni przed UVA i UVB
tlenek cynku (Zinc Oxide) chroni przed UVA

Najlepiej kiedy oba te tlenki są ze sobą połączone, co ma miejsce między innymi w podkładach i korektorach mineralnych Annabelle Minerals.



Tworząc makijaż warto oprószyć sobie takiem podkładem/korektorem ramiona oraz kark, ewentualnie dekolt, czyli tam gdzie słońce operuje najmocniej (tzw. tarasy słoneczne) tam skóra najszybciej ulega poparzeniom, jeśli po prostu przebywamy na słońcu bez leżakowania.

Sama doskonale się przekonałam na początku czerwca, gdzie niezbyt dokładnie nałożyłam podkład mineralny przy nasadzie włosów. Skóra w tym miejscu była mocno czerwona i po tygodniu zaczęła się łuszczyć. Także warto dokładnie robić makijaż kosmetykami mineralnymi, dokładnie nałożyć podkład/korektor na nos, czoło - czyli tam gdzie najmocniej opalamy się na twarzy.

Nie polecam stosowania kremów ze składem przypominającym tablicę Mendelejewa.
Pamiętajmy też, ze w cieniu również można się poparzyć. Promienie słoneczne odbijają się od podłoża i w zależności jakie będzie odbijają się od niego opalają a nawet parzą skórę.
Najbardziej niebezpieczne jest długie przebywanie nad wodą, musimy skórę porządnie zabezpieczyć.

Także godzina seansów słonecznych ma znaczenie. Najbezpieczniej opalamy się do godz 10 rano oraz po godzinie 17. Także w tych godzinach opalenizna, którą nabędziemy będzie najtrwalsza.
Przebywanie w godzinach południowych nie tylko grozi poparzeniem ale i omdleniem, odwodnieniem, udarem słonecznym.

Ochrona głowy to podstwa bezapelacyjnie, szczególnie dzieci i osoby o jasnych włosach.

Chronić się także możemy ubraniem, najlepszy jest len, delikatna bawełna. Unikamy materiałów syntetycznych.

Dużo pijemy!

Myślę, że mogłabym się jeszcze długo rozpisywać. Postaram się już powoli kończyć.
Kąpiele słoneczne są nam potrzebne. Słońce jest najważniejszym źródłem witaminy D3 która jest niezbędna a w naszej szerokości geograficznej ponad 90% ludzi ma jej znaczący niedobór.
Witamina D3 potrzebna jest nam nie tylko dla mocnych kości i zębów, ale także dla osób cierpiących na obniżenie nastroju, depresję, Hashimoto, wspomaga odporność organizmu, usprawnia działanie układu nerwowego i mięśniowego. Co ważne hamuje namnażanie komórek rakowych.

Zresztą sami widzimy jak się czujemy w pochmurny deszczowy dzień a jak w piękny słoneczny, jest różnica prawda?

Ze słońca należy korzystać rozważnie, z jednej strony nie można zalepić skórę filtrem na amen, ponieważ skóra nie będzie syntetyzować wit D z drugiej unikamy poparzeń i opalamy się tak aby sobie nie zaszkodzić.

Jak we wszystkim umiar najważniejszy, skrajność w jedną bądź drugą stronę na pewno nie wyjdzie nam na zdrowie.

Mam nadzieję, że wpis pomógł Wam poszerzyć wiedzę odnośnie naturalnych filtrów a także jak się opalać aby sobie  nie zaszkodzić a wspomóc.

A Wy po jakie filtry najczęściej sięgacie? Korzystacie z dobrodziejstw natury czy wolicie gotowce kosmetyczne?



Copyright © 2014 ZUZANNASTYLE , Blogger